Grajeczka – Recenzja Dżin z tomikiem
Ze względu na moje językowe fascynacje Grajeczka zaintrygowała mnie już na etapie zapowiedzi wydawniczych – mniej tematyką i oprawą graficzną, a bardziej tytułem. Zgrabne połączenie „gry” i „bajki” nie jest co prawda bezpośrednim tłumaczeniem angielskiego Fairy Tile, które osadza grę w bajkowym klimacie i jednocześnie definiuje mechanikę gry („fairy tale” to baśń, a „tile” to kafelek), ale swojska Grajeczka brzmi uroczo! Ale nazwa to jedno, a wnętrze to drugie, a ja bardzo się pilnuję, żeby nie oceniać książek po okładce, a gier po tytułach. Rzadko pozwalam córkom na swobodną zabawę komponentami gry, ale tym razem w ogóle nie było dyskusji: dzieci od razu zabrały figurki Królewny, Rycerza i Smoka do swojego pokoju. Udało mi się je odzyskać dopiero wtedy, gdy zasiedliśmy do pierwszej partii.
